Szacunki

Autor: Elm inCrudo, Gatunek: Proza, Dodano: 13 maja 2018, 17:41:51, Tagi:  maj 2018 protest dorośli niepełnosprawni wsparcie świadczenia pomoc

"My ufamy Polakom, 
ufamy rodzicom, 
ufamy wszystkim

słowa premiera mojego kraju - nie mam wątpliwości, że Polacy są w tej wypowiedzi podmiotem.
Chodziło o dedykowany program i wyrażenie szacunku wobec adresatów otrzymujących wsparcie.

 

 

Wsparcie, świadczenie, zapomoga, ulga, dodatek, umorzenie, darowizna, udostępnienie,... - stała, okresowa, jednorazowa pomoc - narzędzia do likwidacji nierówności, wyrównywania szans. Są zasileniem dedykowanym, celowym. 

 

Trzy przykłady przychodzące dzisiaj na myśl jako pierwsze:

- niską liczę urodzeń ma korygować świadczenie Rodzina 500 Plus kierowane do wszystkich rozdziców, którzy wychowaują więcej niż jedno dziecko, 

by cel był czytelny z ogółu dzieci wyłączono pieroworodnych i jedynaków; 

 

- dodatkowym wzmocnieniem poprawienia warunków życia rodzin z potomstwem jest program Wyprawka 300 Plus
dedykowany dziatwie i młodzieży w wieku szkolnym, 
Wyprawkę 300 Plus otrzymają uczniowie, którzy nie ukończyli jeszcze 18 lat;

 

- najciekwaszym programem jest moim zdaniem Dostępność+, bo jeśli myślenie o likwidacji barier tym razem
faktycznie stanie się podstawowym wymogiem przy dostosowaniu już istniejących oraz budowaniu nowych chodników i ulic, obiektów użyteczności publicznej, domów mieszkalnych, a w tych budowlach takich pomieszczeń jak: toalety, łazienki, ciągi komunikacyjne -  to z Dostępności+ skorzystają wszyscy bez wyjątku, niezależnie od wieku, stanu zdrowia, sytuacji materialnej. 

 

Dedykowanie wsparcia znamy od dawna - banki tworzą dedykowane oferty np.: studenckie czy 50+, dedykuje się określonym klientom pakiety usług telekomunikacyjnych, fundacje powołuje się do życia, by działały na rzecz wybranych grup, unijne programy kierowane są do wskazanych społeczności, takoż programy rządowe czy regionalne. 

 

 

Nie będę tutaj posądzać kolejnych rządów, że sprawując władzę zawsze miały i mają na uwadze jedynie urny wyborcze, a wąska grupa niepełnosprawnych nie była przez nie dostrzegana z powodu niewielkiej ilości głosów, o jakie warto zabiegać. Nie chcę iść na podobne uproszczenia. 

 

Faktem są nawarstwiające się od lat zaniedbania.

Wymienię tylko niektóre: brak właściwego orzecznictwa ułatwiającego trafne i szybkie reakcje, brak lekarzy specjalistów, pozostawienie osób po epidemiach Heinego Medina samych sobie z zespołem post-polio, opieszałe usuwanie barier architektonicznych z przestrzeni publicznej, z powodu jednakiego orzekania grup inwalidzkich dla skrajnie różnych przypadków złe kierowanie środków pomocowych wspomagające pracodawców zatrudniających osoby niepełnosprawne,...
   
Uważam, że na jakość życia osób niepełnosprawnych w naszym kraju największy wpływ ma zbyt powolna zmiana mentalności, takie zbiorowe postrzeganie, jakie ustawicznie i nieświadomie przyzwala na zaniechanie działań dedykowanych tej konkretnej grupie, jakie nieświadomie przyzwala nie tylko na brak systemu pomocowego i prawidłowego orzecznictwa, ale - co szalenie ważne - także przyzwala na nieświadome łamanie praw konstytucyjnych osób niepełnosprawnych. 

W niepisaną normę ustaliło się gorsze odnoszenie się do grupy obywateli z niepełnosprawnością z trwałymi dysfunkcjami - i ono niestety jest pierwszą, najtrudniejszą z barier. 

 

Pewne sprawy najlepiej poprzeć faktami. 

W tej chwili trwa w Sejmie protest związany ze świadczeniami dla osób niepełnosprawnych od dzieciństwa. 

 

Przypomnę jak od początku protestu brzmiały - przykro, że nadal tak jest - tytuły pojawiające się we wszystkch mediach:
- "Protest rodziców dorosłych osób niepełnosprawnych.",
- "Protest rodziców osób niepełnosprawnych.",
- "Sejm i protest rodziców niepełnosprawnych dzieci.", 
- "Rodzice i opiekunowie niepełnosprawnych dzieci znów, po czterech latach, protestują w Sejmie.
"

 
Protestują dorośli niepełnosprawni z dysfunkcjami od wczesnego dzieciństwa.
Przybyli do Sejmu z opiekunami, bo nie mogli tam przyjść bez opiekunów. 
To nie był i nie jest protest ich matek, to nie był i nie jest protest ich opiekunów.


Cały czas wydarzenie przedstawiane jest tak, że w centrum uwagi znalazły się matki i opiekunowie.
Z matek i opiekunów medialnie uczyniono punkt odniesień. 
Dlaczego?
Dlaczego nie przyjmuje się do świadomości tak prostej sprawy, że:
od kwietnia do dzisiaj protestują dorośli niepełnosprawni od wczesnego dzieciństwa.

 

Okazało się, że to za trudne nawet dla wytrawnych dziennikarzy.

Rodzic opiekun poproszony o kilka zdań ma prawo mówić o swoim dorosłym synu lub córce dziecko.  

 

Zbiegło się kilka rzeczy zupełnie normalnych w świecie ludzi chorych:

- dorosły niepełnosprawny korzysta z pomocy opiekuna,

- opiekunami są rodzice, ale mogą takiej pomocy udzielać także wolontariusze, 

- dorosły niepełnosprawny sam stanowi o sobie, chociaż w wielu sytuacjach potrzebuje pomocy  opiekuna. 

Dla opiekuna rodzica dorosły niepełnosprawny syn to cały czas dziecko, dla wszystkich innych jest obywatelem, jak każda dorosła osoba. 

 

Ale w naszym kraju nie ma zwyczaju patrzenia na niepełnosprawnych z taką powagą, z jaką patrzy się na ludzi pełnosprawnych. 
Gdyby było inaczej - w szanujących się mediach tytuły doniesień dotyczących tego protestu łączyłyby słowo protest tylko z dorosłymi niepełnosprawnymi

Wychodzi, że ogólnie nie ma skojarzenia, iż dorosły niepełnosprawny Polak i dorosła niepełnosprawna Polka są równie waleczni jak reszta, jak Polacy cieszący się pełnią zdrowia. 
 
Tak to już jest. Niefajnie jest, że jeśli człowiek nie może funkcjonować bez wózka inwalidzkiego i asysty opiekuna, to nie ma co liczyć na traktowanie go serio od początku do końca, jak podmiot, jak jedynego zainteresowanego, jak każdą inną osobę, która załatwia własną sprawę. 
Zwykle opiekuna traktuje się za władnego do reprezentowania oraz załatwiania wszystkiego, co wiąże się z podopiecznym. Niczym nieuzasadnione odbieranie części praw. 

Rzecz dzieje się poza obszarem świadomości ludzi sprawnych, bez złośliwości z ich strony, bez chęci urażenia osoby na wózku, która korzysta z pomocy opiekuna. Może tak wyrażają uprzejmość, może lęk, albo to wynik złego domysłu i próby oszczędzenia przykrości gdyby okazało się, że niepełnosprawny będzie w kłopotliwej sytuacji, bo nie poradzi sobie z formalnościami sam.

?

Nie wiem.

W realiach codzienności współbieżnej zdrowi i chorzy wciąż żyją w osobnych, ledwo uchylonych na siebie światach.

Nie rozumiemy się, bo rzadko bywamy razem, bo nie znamy się dobrze i nie umiemy ze sobą rozmawiać.  

 

Od kwietnia ma miejsce właśnie takie zjawisko.
Rozgrywa się na oczach wszystkich. 
O ile na początku można było mylić kto protestuje w Sejmie, to w maju wszyscy już mają świadomość, wiedzą, że protestuje Adrian Glinka i Jakub Hartwich, że mogą osobiście rozmawiać z każdym kto zechce dowiedzieć się od nich o co walczą i wyrazi wolę wypracowania sensownego kompromisu.
 
Rozmowa wprost z niepełnosprawnymi jest dialogiem dużo konkretniejszym, bo prezydent, premier, minister mają przed sobą ludzi najbardziej zainteresowanych własnym problemem, bo tylko ci protestujący całymi sobą wyrażają w pełni słuszność swojej racji. 
Moim zdaniem cedowanie protestu z dorosłych osób niepełnosprawnych na ich opiekunów jest czymś, co nie powinno mieć miejsca. 
Prezydent, premier i minister wszystkich Polaków powinien umieć rozmawiać z powagą z tymi, którzy przychodzą do Sejmu przedstawić problem osobiście, nawet wtedy, gdy wysłuchanie ich zajmie dużo więcej czasu niż wymiana zdań z opiekunami. 
Tymczasem widzimy, że opiekunowie mówią za podopiecznych, muszą pilnować, by poza wiedzą podopiecznych nie zostały zawarte porozumienia z innymi grupami, muszą za podopiecznych zdążyć do mikrofonu ze sprostowaniem różnych kwestii. 

 

Jestem pełna uznania dla tych rodziców, bo po raz pierwszy widzę jak realizuje się korzystanie z prawa do protestu przez osoby niepełnosprawne w stopniu znacznym od wczesnego dzieciństwa.
Szczere więzi i wynikająca z doświadczeń wiedza, jak prawdziwie wygląda codzienność chorych z trwałymi dysfunkcjami, przełożyły się na godną pochwały postawę rodziców. Przełamali tabu. 

 

Ale bohaterami są dla mnie młodzi dorośli niepełnosprawni, których wysiłek szczerze wspieram. 
Chcę, by ziściła się im Polska bez barier, otwarty na nich świat, godne życie, możliwość nauki, podjęcia pracy, ich samodzielne życie, korzystanie z dostępnych doborodziejstw ułatwiających prosperowanie.    

 

 

Zauważenie dyskryminacji chorych z dysfunkcjami przychodziło z trudem w całej Europie, poważne pochylenie się nad problemami wynikającymi z tej nierówności datujemy na rok 1997 przy Traktacie Amsterdamskim. 
Ale prawdziwie zauważalne zmiany przyniosła dopiero Deklaracja Madrycka - 2002 rok - bo w niej znajdują się następujące stwierdzenia:
- Nic o niepełnosprawnych bez niepełnosprawnych.
- Osoby z niepełnosprawnością chcą równych szans, a nie litości.
- Tworzenie społeczeństwa dla wszystkich.
- Tworzenie dostępnego otoczenia.
- Pełna równość i uczestnictwo we wszystkich sferach życia.
- Niezależne życie.
- Szacunek dla różnorodności.
- Osoby z niepełnosprawnością jako aktywni obywatele.

 

 

Uczestniczenie w życiu całej społeczności jest najwspanialszą rzeczą, dobrostanem i inspiracją, osobistym kufrem różnorodnych, w tym wielce pozytywnych doświadczeń. Co uczestniczącym stale wydaje się szare, zwykłe, a nawet nudnawe, dla ubiegających się o uczestniczenie w tej zwyczajności oznacza wielką sprawę i ogromną radość. 
Mądrze dedykowane wsparcie dla osób niepełnosprawnych od dzieciństwa z dysfunkcjami w stopniu znacznym, o które ubiegają się protestujący w Sejmie - to bardzo pożądane wyrównanie szans w drodze do godniejszego życia. Trafi do ludzi najbardziej potrzebujących uwagi ze strony naszego państwa. 

 

13.05.2018 

Komentarze (12)

    • Ir _
    • 13 maja 2018, 20:53:31

    To bardzo potrzebne o czym mówisz.
    Każdy chce żyć godnie i zdrowy i niepełnosprawny.
    Bitwy się toczy o zakaz całkowity aborcji, nawet uszkodzonego płodu, a nie potrafi się zawalczyć o już żyjących.
    Wszystko stoi na głowie. Nie mogę podróżować sama, bo nie wsiądę do pociągu czy autobusu. Koleżanki chciały mi zrobić frajdę , więc pojechałyśmy do dawnego naszego miasta wojewódzkiego, zwiedzić wystawę popularnego artysty plastyka. I co? Ano nic. Zostałam na ławeczce przed budynkiem, bo winda była nieczynna. Nie, nie zepsuta...po prostu nikt nie wpadł na pomysł aby ją uruchomić. Na stwierdzenie, że to sprawa do prezydenta miasta, pracownik wystawy, rzekł, że przydałaby się taka interwencja, bo nie jesteśmy pierwszymi, które są sytuacją zdenerwowane. Dla sprawnego to pikuś, dla mnie NIE.

  • Irenko, utkwiłam na drugim piętrze, nie mam siły wyjść z mieszkania i wrócić, mam wszystkie objawy post-polio, ale nikt nie wie co z tym począć, bo u nas chyba wszyscy uznali - nie wiem na jakiej podstawie - że aż tak długo nie dożyje żadna osoba po epidemii Heinego-Medina w dzieciństwie.
    Jestem z tamtego wieku, z XX wieku, przeszłam drogę jaką przechodzili niepełnosprawni z trwałymi dysfunkcjami w stopniu znacznym - zawsze było traktowanie po macoszemu, spychanie na ubocze, izolacje, upychanie takich dzieci bez rozgraniczenia rodzaju niepełnosprawności do szkół specjalnych, rugowanie z rynku pracy, czy tworzenie gabinetów rehabilitacyjnych na czwartych kondygnacjach w budynkach z widną "tylko dla personelu".
    Od dzieciństwa przez długi czas, bo do wieku 15 lat - byłam przypadkiem medycznym, kimś na kim wykonuje się jedne z pierwszych, eksperymentalnych operacji. Nie ja jedna. Tego nie mówi się społeczeństwu jasno, że lwia część operacji wykonywanych obecnie rutynowo, a ratujących ludzi po wypadkach przed trwałym kalectwem - kiedyś była wykonywana eksperymentalnie na tych, którzy ryzykowali, bo w leczenie skomplikowanych przypadków wpisane jest także i takie ryzyko. A mawia się o nas różnie, traktuje często jak pasożyty, zakały - wystarczy poczytać mądrale czatujące pod każdym artykułem o ludziach niepełnosprawnych. Ktoś ludziom przeciera te szlaki, by potem rutynowo można było bezpiecznie stosować sprawdzone metody.
    Ale Ty to wszystko znasz z takich samych doświadczeń jakie mam ja.
    Dla tych młodych ludzi, którzy śpią w Sejmie na posadzkach korytarzy, którzy już wkroczyli w dorosłość,ale przed nimi jeszcze całe życie - z serca pragnę innego świata, mądrzejszego świata, w jakim będą czuć się równi w prawach, potrzebni, kochani, traktowani z powagą, mieszczący się w zauważaniu ich przez państwo.
    Są tak odważni, jak nasza Janka Ochojska - piszę nasza, bo to nasza waleczna Janka, ze Świebodzina, z LORO z oddziału Ortopedia I.
    Dziękuję wszystkim ludziom dobrej woli, którzy ich wspierają.

    Za dużo gadam, już przestaję.
    Dziękuję serdecznie za czytanie, komentarz, oceny.
    Pozdrawiam
    :)
    Elm

  • tekst z gatunku dla mnie trudnych do oceny. bardzo osobisty, podany w prosty, konkretny sposób. przejmujący, wywołujący bezsilność. jeszcze 'gorsze' są komentarze. opowiadanie Ir_ o Ince odebrałam podobnie. aż nie wiem co napisać. nie śmiem powiedzieć, że to sobie wyobrażam. w mojej klatce na swoim drugim piętrze utknął chłopak ze stwardnieniem rozsianym. dopiero niedawno zrobili podjazd na schodkach i poręcz, co dla niego niewiele zmienia, bo klatka ciasna. nie widziałam go już kilka lat.
    pozdrawiam.

  • Dopiero teraz przeczytałam ten tekst. Bardzo ważny. Bardzo ważny.
    tym bardziej, że nikt z nas nie wie, czy zawsze, do końca swoich dni będzie chodził, mówił, myślał...
    Ponad rok temu dowiedziałam się, że chłopak - dziś już mężczyzna - świetnie zapowiadający się sportowiec (piłka ręczna), z duzym prawdopodobieństwem gry w zespole reprezentującym nasz kraj, uległ wypadkowi - poślizgnął się wbiegając do wody i uderzył głową w kamień. Teraz jeździ na wózku - tylko dzięki prywatnym rehabilitacjom. Koszty? Ogromne. Pomoc państwa - właściwie żadna. Rodzice mają jeszcze na wychowaniu młodsze rodzeństwo.
    Gdyby nie koncerty charytatywne, zbiórki pieniędzy od darczyńców, chłopak leżałby jak kłoda.
    Fajnie jest "rządzącym" mądrować się zza biurka. A życie, prawdziwe życie, to dla wielu takich ludzi koszmar.

  • Śledzę wydarzenia w Sejmie, obchodzą mnie podwójnie.
    No nikt nie ma gwarancji na zdrowie.
    Druga połowa XX wieku przyniosła dwie szalenie ważne zmiany w sposobie postrzegania. Jedna dotyczyła praw dziecka, druga dyskryminacji niepełnosprawnych.
    Samo słowo "niepełnosprawni" pojawiło się wówczas, gdy dyskryminacja z powodu kalectwa została zauważona jako poważny problem na świecie.

    Ponieważ w komentarzu wspomniałam o Jance Ochojskiej, to proszę posłuchajcie jej przez chwilę. Kipi energią jak zawsze, :)
    W drugiej minucie pojawia się fotka z LORO w Świebodzinie, to był Lubuski Ośrodek Rehabilitacyjno Ortopedyczny. Niektórzy znają to zdjęcie, np.: Marek-Ludwik.
    W 00:02:28 projekcji pojawia się kolejne zdjęcie z LORO, Janka siedzi na pierwszym planie w białej bluzeczce, tuż obok Waldka Adamczewskiego na wózku, w drugim rzędzie ubrana na czarno Tereska Prósińska z włosami afro, w trzecim rzędzie w ciemnym garniturze i z wąsiskami profesor Sobociński, nasz nauczyciel języka niemieckiego i matematyki w Liceum przy LORO, do którego uczęszczaliśmy popołudniami. To chyba jest jeden z licznych onegdaj zjazdów wychowanków profesora, bo profesor był założycielem naszego Koła Krajoznawczo-Turystycznego. Wycieczki były zawsze udane. Profesora wspominamy, wspomina się z wielkim wzruszeniem, zawsze. Zdjęcia i filmy o sanatorium i pacjentach to była działka magistra Piszczyńskiego.


    Serdecznie dziękuję wszystkim
    :)
    Elm

    • Ir _
    • 15 maja 2018, 20:58:01

    Tak Emi, dajemy radę, nie dlatego, że musimy, ale po prostu chcemy!
    Trzeba być całe życie jak podeszwa żołnierskiego buta...twardym, konsekwentnym i często niezbornymi krokami, ale zawsze do przodu.

    Serdeczności Tobie posyłam........................Ir

  • Irenko, Wróbelku kochany,
    dziękuję Ci bardzo,
    pozdrawiam serdecznie

    Elm

  • Nikt zdrowy nie zrozumie niepełnosprawnego. Będzie mu współczuł, pomagał, czasami dziwił się niemożności wykonania czynności ale nie zrozumie. To normalne i nie można mieć żalu czy pretensji.
    Inną sprawą jest, że ten zdrowy może wyrównać różnice. Tylko o to chodzi. I aż.

  • Wiesz, nie znam nikogo niepełnosprawnego kto miewa jakieś żale czy pretensje do ludzi zdrowych. W dużej mierze chodzi o to, by konstytucyjne prawa oraz konwencje podpisane przez nasz kraj przestały być martwymi prawami i konwencjami - a w tej chwili są martwe. Nie respektuje się konstytucyjnych praw i nie ma działań w myśl konwencji, mało tego, bo wcale nie zauważa, że takie są, a jak już rządy bywają zmuszone do respektowania praw konstytucyjnych wobec osób niepełnosprawnych to albo stosuje się je w jakoś okrojony sposób albo jawnie łamie, a konwencja jest zbywana do mało istotnego aktu.
    Społeczeństwo nie chce podziałów na chorych i zdrowych, czemu daje wyraz. Oddolnie widać otwarcie i wsparcie, chęć poznania świata niepełnosprawnych, akceptowania się, a nie tylko tolerowania obecności. Gorzej jest z regulacjami formalnymi, bo wygodniej było uplasować niepełnosprawnych w kolejce po pomoc socjalną, niż stworzyć system sprawnie działających uregulowań prawnych zgodny z podpisaną przez Polskę Europejską Konwencją Praw Osób Niepełnosprawnych.

    Bardzo dziękuję za komentarz.
    Wszystkim serdecznie dziękuję za czytanie, komentarze i oceny.
    Pozdrawiam
    Elm

  • Chodziło mi o to, że prawo tworzą a potem egzekwują albo nie, ludzie zdrowi. Ci właśnie, którzy nie potrafią zrozumieć potrzeb osób niepełnosprawnych. Dlatego może to wszystko nie idzie sprawnie.
    Pozdrawiam

  • W przypadku Europejskiej Konwencji Praw Osób Niepełnosprawnych jest inaczej, istnieje wymóg tworzenia praw i pracy na rzecz EKPON przez samych zainteresowanych, czyli osoby niepełnosprawne określony procentowo, reprezentowane są wszystkie środowiska, bowiem są różne dysfunkcje, a dopuszcza się obecność osób pełnosprawnych, związanych ze światem niepełnosprawnych [np. lekarze, opiekunowie, działacze...]. Jakie to wymogi procentowe trzeba sprawdzić, bo w tej chwili nie pamiętam, ale między wymaga się, a dopuszcza się jest zdecydowana różnica, zatem te prawa tworzone są przez najbardziej zainteresowanych.

    Polecam artykuł
    "Kto reprezentuje osoby niepełnosprawne
    raport integracji"
    ze strony
    http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/7994
    - jest tam dość prosto, bardzo przystępnie ujęte jak na przestrzeni lat wyglądało z reprezentantami osób niepełnosprawnych w naszym kraju.
    Pozdrawiam

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się