Notka - samo życie.

Autor: Elm inCrudo, Gatunek: Proza, Dodano: 10 stycznia 2018, 13:06:20

07:44 08.01.2018

 

Po kilku dniach zażartej wojny z wirusem wracam do czytania, oglądania, pisania i szkicowania.   

Musiałam dziesiątki razy przeskanować, a potem wyczyścić laptop. Pożyteczna maszynka muliła, marudziła, albo wcale nie słuchała poleceń, albo wykonywała je wedle chorej woli, z nieoczekiwanymi efektami. Mój sprzęt wyraźnie "zachorował", sfiksował i cierpiał. Przeglądarki wariowały z przekierowaniami. Jedyna słuszna decyzja - leczyć! 

Wytropiłam 10 plików zarażonych. Wielki żal, bo potem znalazłam nadpisanie na folderze pełnym szkiców z 2016, 2017 i 2018 roku. Cóż, mówi się trudno i skanuje oraz naprawia, co można, a ostatecznie usuwa pozbywając się zarazy do skutku. Mam za sobą dni tropienia, łomotania w klawiaturę, szukania w rejestrach, likwidowania robali na piechotę i przy użyciu narzędzi, oraz zdetpany humor, bo dopiero wyczyszczenie dysków do zera wymiotło szkodniki. Wsiąkły szkice z dwóch lat i pierwszych dni stycznia tego roku, ale na szczęście wszystkie teksty ocalały. I z tego trzeba się cieszyć.

 

 

11:24 10.01.2018 

 

Kilka lat wstecz taka awaria zrujnowałaby mi nerwy, zaliczyłabym dołek na dłużej. Dzisiaj radzę sobie jakoś bez popadania w rozpacz, bez wołania o pomoc, a straty szacuję jak człowiek w stałej podróży, który obciąża się jedynie tym, ile udźwignie, co jest naprawdę niezbędne.

Dyski we łbie mam wciąż zapisane niezgorzej, pamiętam szkice, tematy i detale, wiem jak to wyrysować. To dobrze, że moje klucze zostały na swoim miejscu. 

 

Nie przywyczajać się do posiadania, nawet do szkicu. Oprócz ciała i pęku kluczy w płacie czołowym nic nie jest aż tak osobiście nasze, by żałować oddania.

 

Chyba nie rodzimy się po to, by mieć.

Zwierzęta radzą sobie z takim stanem rzeczy bez problemu

(tak sądzę, przypuszczam, bo żadne stworzenie nie oświeciło mnie w tym względzie bezpośrednio, a szkoda - kiedy nauczymy się języków zwierząt? czy tylko mi brakuje możliwości pogadania z psem, kotem, kozą lub świnką morską?),

a nam, ludziom stało się coś nieokreślonego w obszarze fikcji, wyobraziliśmy się z jedynego środowiska w jakim istnieje ziemskie, w tym także człowiecze życie. 

 

Na tym świecie usiłujemy żyć metodą z tamtego, wyobrażonego  świata -  próbujemy przechytrzyć proces budowania się Życia, wśród istot śmiertelnych, czyli między sobą i dla siebie zasiewamy myśl o prawie do nieśmiertelności, a ta robi z nas konsumentów szczególnych,  uwikłanych w  gromadzenie i dokumentowanie posiadania mimo świadomości, że pojedynczo, ale całymi pokoleniami odejdziemy stąd tak samo goli, jak przyszliśmy. 

Dodawanie komentarzy i opinii zostało zablokowane przez autora.